Niskopłatne staże. Młodzi bezrobotni czują się wykorzystywani przez pracodawców
Bezrobotność, News

Niskopłatne staże. Młodzi bezrobotni czują się wykorzystywani przez pracodawców

Mimo pandemii, urzędy pracy zdołały w tym roku zorganizować już ponad 40 tysięcy staży dla bezrobotnych. Młodzi ludzie czują się jednak wykorzystywani przez pracodawców. Szukają sposobów na zerwanie umowy tak, by nie zostać skreślonym za to z rejestru bezrobotnych. Zdaniem pracodawców nabór na staże musi być zmieniony, a masowa produkcja stażystów jest bez sensu.

W kryzysie pracodawcy przypomnieli sobie o bezpłatnych stażystach z urzędów pracy. Nie płacą im, nie muszą też ich po zakończeniu stażu zatrudniać. Stażyści z kolei uważają, że są przez pracodawców wykorzystywani, więc nie muszą być wobec nich lojalni. Na porzucenie stażu decyduje się tylko niewielka grupa, bo karą jest wykreślenie z rejestru bezrobotnych na pół roku i pozbawienie świadczeń. Szukają więc sposobów, by uwolnić się od umów, nie ponosząc przy tym żadnych konsekwencji.

Zdaniem pracodawców organizacja stażu wymaga gruntownej przebudowy, inaczej młodzi ludzie będą kombinować, np. doradzając sobie na forach internetowych, jak porzucić staż bez konsekwencji.

Według urzędników na 42 tysiące staży zorganizowanych od lutego do końca sierpnia 2020 r. przez urzędy pracy w całej Polsce tylko kilka procent stażystów ma poczucie, że bardzo źle trafiło. Przynajmniej oficjalnie. Zerwanie umowy lub porzucenie stażu to ostateczność, na którą decydują się nieliczni.

Cena za to jest tak samo dotkliwa, jak przy zwolnieniu dyscyplinarnym. W zależności od stopnia winy można „wypaść” z rejestru bezrobotnych od 3 miesięcy do nawet 270 dni. Do tego urząd może zażądać od stażysty zwrotu poniesionych w związku z organizacją stażu kosztów – np. badań lekarskich, jeśli to on na nie stażystę kierował, a nie pracodawca.

Kiedy współpraca nie układa się dobrze i obie strony oskarżają się o łamanie umowy stażowej, wówczas rozjemcą i negocjatorem jest urząd pracy. Zwykle wersja pracodawcy różni się od tej przedstawionej przez pracownika i trudno ocenić, kto w sporze ma rację, więc staż jest przerywany, ale stażysta nie ponosi z tego powodu konsekwencji. Jest nadal zarejestrowany jako bezrobotny i korzysta ze świadczeń tak jak przed stażem.

W tej chwili wystarczy, że stażyści powołają się na sytuację pandemiczną, i trzeba taką osobę przywrócić do ewidencji bezrobotnych.

Niektórzy pracodawcy łatają dziury kadrowe stażystami i ciągle ich biorą, ale nic dobrego dla młodych ludzi później z takiego stażu nie wynika, bo nie mogą nigdzie znaleźć pracy. Dlatego urzędnicy powinni badać losy stażystów i przyznawać staże tylko tym pracodawcom, którzy faktycznie podnoszą szanse młodych ludzi na rynku pracy.

źródło: money.pl

1 października 2020