Napływ imigrantów do Polski. Bezprecedensowe zjawisko w naszej najnowszej historii
Imigranci, News

Napływ imigrantów do Polski. Bezprecedensowe zjawisko w naszej najnowszej historii

Napływ imigrantów do Polski w ostatnich latach jest zjawiskiem, które nie miało precedensu w najnowszej historii Polski i może stanowić sygnał ważnych zmian dziejących się na naszych oczach także w innych krajach Europy Środkowej.

Od 2014 roku do Polski zaczęła napływać coraz liczniejsza imigracja z Ukrainy, a w ostatnich latach polski rynek pracy stał się atrakcyjny dla imigrantów zarobkowych z Białorusi oraz bardziej egzotycznych kierunków.

Polska z kraju emigracji w ciągu kilku lat stała się krajem, do którego napływ imigrantów z nawiązką równoważy coraz mniejszą emigrację własnych obywateli. Ten szczęśliwy zbieg okoliczności znacznie złagodził braki na polskim rynku pracy związane ze stopą bezrobocia. Przyczyniło się to do podtrzymania potencjału polskiej gospodarki w ostatnich latach, ale również zapobiegło powstawaniu nadmiernych i potencjalnie inflacjogennych napięć w gospodarce.

Głównym powodem przyjazdów do Polski imigrantów z Ukrainy były względy ekonomiczne. Choć katalizatorem obecnych przepływów migracyjnych z Ukrainy do Polski jest konflikt militarny i część młodych ludzi przybyła do Polski z obawy o swoje bezpieczeństwo, to dla zdecydowanej większości motywacją była chęć poprawy bytu materialnego: różnice w wynagrodzeniach oraz bezrobocie wywołane przez kryzys ekonomiczny. Motywacje imigrantów ukraińskich są więc podobne jak dekadę wcześniej Polaków wyjeżdżających na Zachód. Podobieństw jest jednak więcej.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak Polacy w Europie Zachodniej, imigranci w Polsce coraz częściej będą dążyć do związania się na stałe z krajem, do którego wyemigrowali. W przypadku Polaków w Wielkiej Brytanii nawet zmiana regulacji w postaci brexitu nie doprowadziła do masowej migracji powrotnej, choć mniej ludzi zaczęło deklarować chęć pobytu na stałe. W przypadku imigracji z Ukrainy tymczasowość pobytów jest często wymuszona przez legalizację pobytu, niemniej także tutaj widać wydłużanie się planowanych pobytów w 2019 roku w porównaniu z badaniami sprzed 4 lat. Można zatem założyć, że w przypadku możliwego ograniczenia przepływów migracyjnych między Polską a Ukrainą w związku z COVID-19 ambitni młodzi ludzie dalej będą szukali możliwości pozostania i pracy w Polsce.

Innym wymiarem podobieństwa sytuacji Polski i Ukrainy jest także struktura wieku ludności. Ukraina, podobnie jak Polska, ma coraz większe problemy związane ze starzeniem się populacji, które były i są potęgowane przez emigrację w przeszłości – głównie do Rosji oraz Europy Zachodniej, a obecnie głównie do Polski. Coraz mniejsza jest tam pula osób w tzw. wieku mobilnym, które najczęściej decydują się na emigrację, co oznacza, że niezależnie od zmian sytuacji ekonomicznej, liczba nowych imigrantów z tego kierunku w Polsce będzie coraz mniejsza.

Potencjalnie coraz mniejszy wzrost imigracji z Ukrainy w przyszłości oznacza, że prędzej czy później powróci kwestia kurczących się zasobów pracy i polityka gospodarcza będzie musiała się z tym problemem zmierzyć. Warto w tym czasie podjąć dyskusję dotyczącą środków zaradczych: czy państwo jest przygotowane, aby aktywnie zachęcać i integrować imigrantów z innych kierunków? Czy można zrobić więcej, aby rosła aktywność zawodowa własnych obywateli? A może ilość zasobów pracy będzie miała mniejsze znacznie, jeśli model gospodarki opartej na gałęziach relatywnie pracochłonnych zostałby przekształcony w kierunku większego wykorzystania kapitału i innowacji? Przed podobnymi pytaniami będą stały rządy krajów całego naszego regionu, także Ukrainy.

źródło: Obserwator Finansowy

30 lipca 2020