Ma być lepiej, a jest niepokój i mnożą się wątpliwości. Chodzi o planowaną nowelizację ustawy o pomocy społecznej. Dyrektorzy DPS-ów obawiają się, że reforma może doprowadzić nawet do likwidacji placówek, w których – ich zdaniem – osoby wymagające całodobowej, specjalistycznej opieki – otrzymują najlepsze wsparcie.
Podopieczni Domu Pomocy Społecznej dla osób przewlekle chorych psychicznie w Częstochowie na nudę nie narzekają. Przebywa tu niemal 200 podopiecznych. Mają zapewnioną całodobową, specjalistyczną opiekę i bezpieczeństwo. Mają podawane leki, są motywowani do brania udziału w różnych formach terapii.
Jedną z nich są warsztaty artystyczne – ceramika, malarstwo czy rękodzieło.
– Są taką formą terapii, która pozwala zachować ich zdolności manualne, psychofizyczne, wypełnić dodatkowo czas wolny i nie muszą sami siedzieć w pokojach. Odnajdują sens życia – mówi Ewa Hejnowicz, terapeutka.
Wkrótce działalność tego typu placówek ma jednak zostać mocno ograniczona. W Sejmie opiniowany jest projekt nowelizacji ustawy o pomocy społecznej. Jednym z głównych założeń jest wzmocnienie usług środowiskowych. Kierowanie do domów pomocy społecznej ma być ostatecznością.
– Nie ma w środowisku kadry i infrastruktury. Świetnie byłoby usamodzielnić mieszkańców DPS i my to robimy poprzez różne projekty. Tylko, że oni nie mają gdzie trafić. Potrzeba mieszkań treningowych, wspomagających, mieszkalnictwa dostosowanego do tych osób – argumentuje Anna Herman, dyrektor DPS w Częstochowie.
Nowe przepisy wprowadzają także zakaz przyjmowania do domów pomocy społecznej dzieci z niepełnosprawnościami.
– Teraz musimy znaleźć przestrzeń, aby zabezpieczyć dzieci, które są niepełnoletnie. Ta zmiana ma polegać m.in. na tym, że będą kierowane do regionalnych placówek terapeutycznych. Problem tylko w tym, że te placówki mają problem z miejscami – przekonuje Anna Zasada-Chorab, Dyrektor Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach.
Jest ich bowiem zaledwie 14 w całym województwie śląskim. Zdaniem specjalistów – potrzebny jest dialog rządu z samorządami. Dyrekcje domów pomocy społecznej apelują, że nowe podejście – zamiast objąć wsparciem – może stygmatyzować placówki i ich mieszkańców jeszcze bardziej, niż dotąd.
– Próbujemy pokazywać to, co dzieje się w DPS, żeby DPS zaczął kojarzyć się wielu osobom z miejscem dobrym. Aby osoby z niepełnosprawnością intelektualną czy osoby z w starszym wieku czy dzieci, znalazły tu ciepło, dobroć, aby mogły realizować tu swoje pasje i marzenia – podkreśla Anna Herman.
Przepisy mają wejść w życie jeszcze w tym roku. Kierujący domami pomocy społecznej są przeciwni wprowadzaniu ich zbyt szybko, bez realnych alternatyw środowiskowych i bez zwrócenia uwagi na najbardziej potrzebujących całodobowej opieki.
Źródło informacji i zdjęcia: katowice.tvp.pl.




