Jak sprawić, by osoby niewidome mogły poczuć zachwyt nad dziełem sztuki, choć nigdy go nie zobaczą? Czy obraz można „przetłumaczyć” na język dźwięku, rytmu i metafory? Na te pytania próbują odpowiedzieć naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, badając audiodeskrypcję – niezwykłe narzędzie, które pozwala osobom z dysfunkcją wzroku doświadczać malarstwa.
Wydawać by się mogło, że audiodeskrypcja to po prostu informacyjny opis obrazu – lista barw, kształtów i detali. Ale czy to wystarczy, by oddać ekspresję krzyku Muncha, impresjonistyczne światło Moneta czy surrealistyczne wizje Dalego? Badacze idą o krok dalej, traktując audiodeskrypcję jako formę sztuki słowa, która – podobnie jak poezja – może wzbudzać emocje i pobudzać wyobraźnię. W swoich analizach przyglądają się językowym mechanizmom, które sprawiają, że obraz „ożywa” w umyśle słuchacza: rytmowi, intonacji, a nawet metaforom, które pozwalają „usłyszeć” barwy i „dotknąć” faktury dzieła.
Dr hab. Agata Hołobut z Instytutu Filologii Angielskiej Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego wraz z zespołem bada audiodeskrypcję muzealną, za pomocą której osoby z niepełnosprawnością wzroku mogą „odczytywać” dzieła sztuki. Obowiązujące w ramach tej praktyki rekomendacje wskazują, w jaki sposób należy opisywać każdy obraz, tak by zachować pewną ustandaryzowaną strukturę.
– Na otwarcie mamy metryczkę, a więc zbiór podstawowych informacji dotyczących konkretnego dzieła. Słuchacz poznaje imię i nazwisko autora oraz tytuł. Potem dokładną albo przybliżoną datę powstania. Dowiaduje się, jakie są wymiary obrazu i w jakiej technice został wykonany. Po takim, powiedziałabym, dość „suchym” wstępie, rozpoczyna się najważniejsza część audiodeskrypcji, czyli opis tego, co widać na obrazie, najpierw w ujęciu ogólnym, a później bardziej szczegółowym – tłumaczy badaczka.
W projekcie analizowane są audiodeskrypcje pięciu nurtów malarskich: impresjonizmu, ekspresjonizmu, kubizmu, abstrakcjonizmu i surrealizmu. Opisanie awangardowych dzieł wymaga większej kreatywności, ponieważ widz musi sam „dopełnić” sens kompozycji. Jak mówi dr hab. Hołobut, „Zawsze fascynowało mnie to, jak pomysłowo, a jednocześnie konsekwentnie audiodeskryptorzy posługują się metaforą, chcąc przedstawić to, co trudno opisywalne.”
Przykładowo, w opisach obrazów Marka Rothki dominują metafory synestezyjne, np. czerwień porównywana jest do „surowej wątróbki, głębokiego wina czy miękkości aksamitu”, a cisza jego dzieł jest „pochłaniająca i tłumiąca dźwięki”. Natomiast w opisach twórczości Jacksona Pollocka pojawiają się wyrażenia sugerujące ruch i energię: „eksplozje, wybuchy, kolory rozpryskujące się na płótnie”.
Dyskusja nad obiektywnością audiodeskrypcji trwa. W filmach unika się subiektywnych interpretacji, natomiast w muzeach większy nacisk kładzie się na emocjonalny i estetyczny przekaz. „Nie starano się na siłę redukować do minimum tego, co osobiste czy wrażeniowe” – mówi badaczka.
Projekt badawczy obejmuje również analizę tekstów literackich i utworów muzycznych inspirowanych malarstwem. Przykładem jest „Gwiaździsta noc” Vincenta van Gogha, która stała się inspiracją zarówno dla poezji Anne Sexton, jak i muzyki Henri’ego Dutilleux. Nadim Husni (UJ) bada powiązania między audiodeskrypcją a muzyką, dr hab. Miłosz Pobiedziński (ASP) analizuje interpretację wizualną, a Szymon Pindur (UJ) wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy fonetycznej.
Badacze podkreślają, że audiodeskrypcja to nie tylko narzędzie, ale forma sztuki, która – tak jak tłumaczenie poezji – wymaga znajomości stylu oryginału i kreatywnego podejścia. Jak zauważa dr hab. Hołobut, „choć opisy opierają się na pewnych założeniach formalnych i metodologicznych, to są filtrowane przez konkretną wrażliwość i przez to stanowią cenny zapis tego, co mamy przed sobą.”
Źródło: krknews.pl. Zdjęcie – fot. Visit Małopolska.




